|
14 września 2010
Nie mówimy przecież, że tak nie jest. To nie zmienia jednak faktu, że pewne dysproporcje dotyczące rozmiarów mają bardzo ujemny wpływ na jakość stosunków płciowych danej pary kochanków. Sytuacja kończy się zazwyczaj dwojako: albo mężczyzna wpada w kompleksy, twierdząc, że nie może kochać się z kobietą, bo sprawia jej ból i albo zmienia partnerkę, albo zaprzestaje stosunków; w drugim wariancie mężczyzna winą obarcza kobietę i tym razem to ona wpada w kompleksy, nie chce zrozumieć, w czym tkwi problem, że ona unika zbliżeń. Co by nie mówić obie sytuacje są bardzo dyskomfortowe.
Jakie mogą być rodzaje owych dysproporcji?
Duży członek, małe krocze
Od tej sytuacji już zaczęliśmy. Zdarza się ona parom, w których ona jest drobna, szczuplutka, o prawie dziecinnej budowie krocza i pochwy, a on o członku potężnym w czasie stosunku. Problem w tym przypadku polega przede wszystkim na trudności wprowadzenia członka do pochwy. A nawet, jeżeli członek się zmieści, to towarzyszy temu uczucie bolesnego rozpierania. Ponadto pochwa jest maksymalnie rozciągnięta i nie ma mowy o jakimkolwiek współdziałaniu partnerki, które polega na przemiennym kurczeniu i rozkurczaniu mięśni pochwy. Kobieta nie tylko nie odczuwa przyjemności, ale tez często odczuwa ból.
Członek dłuższy od pochwy
Inną sytuacją dysproporcji narządów para, w której członek jest znacznie dłuższy od pochwy. Przy stosunku sięga on poza szyjkę, aż do dna tylnego sklepienia i w trakcie ruchów frykcyjnych uderza w szczyt pochwy. Od strony brzusznej tuż ponad pochwą, a raczej nad tylną zatoką pochwy leżą jelita, które stale są podrażniane uderzeniami członka przy stosunku. Skutki nie dają na siebie długo czekać - pomijając bolesność w trakcie stosunku, zaczynają się zaburzenia jelitowe, wzdęcia, biegunki, zaparcia, jednym słowem ponure życie.
Co można w takich sytuacjach zrobić?
Przecież nie sposób skakać z kwiatka na kwiatek i w końcu związać się z nieodpowiednią z charakteru partnerką, ale za to taką, która ma odpowiednią wielkość czy głębokość pochwy! Proponuję raczej inne wyjście. Poza skrajnymi przypadkami dotyczącymi głównie pierwszego rodzaju dysproporcji, kiedy lepiej dać sobie spokój, niż popadać i wpędzać partnerkę we frustrację i poczucie winy…, można spróbować wypracować pozycje, w których długość członka się skraca. Są to przede wszystkim wszystkie pozycje tylno-boczne.
Np. w pozycji tylnej, kiedy kobieta leży na brzuchu z wałkiem położonym pod miednicę, która w ten sposób lekko się unosi, a po wprowadzeniu członka do pochwy lekko się krzyżuje, około 1/3 długości członka przypada na mięśnie ud i sromu.
W pozycji bocznej-tylnej, gdy kobieta leży na boku z przykurczonymi, skrzyżowanymi udami, a mężczyzna dostaje się do pochwy od tyłu, pośladki, krocze, srom skracają długość członka. Przyjemności stosunkowi dodaje fakt, iż w tej pozycji następuje bardzo dobra stymulacja punktu G.
Ten artykuł przeczytali


