|
28 grudnia 2010
Czasem nawet w efekcie tych komplikacji rodzą tak silne konflikty, że nie pozostaje nic innego, jak tylko rozstać się.
Niestety wśród psychologów i seksuologów panuje pogląd, iż zachowania ambicjonalne to jedna z częściej spotykanych przyczyn rozpadu wielu związków oraz osobistych dramatów. Problemy opierające się na chorej ambicji mogą przybierać różne formy. Najczęściej spotykane są trzy z nich:
Jak mogłeś mnie zawieść?!
To typowa reakcja mężczyzny w przypadku, kiedy jego członek odmówił mu „posłuszeństwa” w sytuacji intymnej, sprawił mu zawód i wywołał poczucie kompromitacji w oczach partnerki. Z punktu widzenia ambicji, dumy i poczucia własnego ego taka sytuacja jest dla mężczyzny najgorszym zdarzeniem, jakie może go spotkać.
Faceci znani są z tego, że nie wiele rzeczy im przeszkadza. Nie wymagają od swoich partnerek zauważania nowej fryzury, prawienia komplementów, że ładnie wyglądają w nowej koszuli, ale jedno bezwzględnie zawsze jest potrzebne. Szacunek dla ich penisa. Wystarczy drobny żart, najlżejsza krytyka, jego męskie ego dostało cios nie do zniesienia. A jeśli do tego erekcja opadnie, to może być to początek poważnego problemu. Nawet jeśli spadek potencji jest w uzasadnione – zmęczeniem, przepracowaniem, kłótnią partnerów, zazwyczaj i tak pojawia się pytanie „jak mój członek mógł mnie zawieść…?” Penis jest przecież traktowany jako żołnierz, który powinien stawać na baczność na zawołanie.
Jeżeli zaburzenie sprawności seksualnej powtarza się w następnych próbach współżycia seksualnego, to wielu mężczyzn po prostu rezygnuje z seksu i przechodzi na „seksualną emeryturę”. Tylko nieliczni, odważniejsi panowie podejmują leczenie…, czasem dopiero po wielu latach trwania zaburzenia.
Przepraszaj i płacz!
Drugim z seksualnych zachowań ambicjonalnych jest przypadek, kiedy jedno z partnerów dopuszcza się zdrady. Jeśli partner winny zdrady (obojętnie czy jest to kobieta, czy mężczyzna) decyduje się na zerwanie romansu, definitywne rozstanie z kochanką czy kochankiem i wraca skruszony na łono rodziny… W przypadku mężczyzny zazwyczaj są kwiaty, czasem biżuteria… u kobiety kolacje przy świecach i nowa pościel…
Jednak to wszystko czasem nie wystarcza. Czasem pokrzywdzona osoba żąda od partnera upokorzenia, łez, nieskończonych przeprosin i samooskarżania się. Zraniona duma nie chce wybaczyć (nawet jeśli serce już dawno powiedziało „trudno, i tak cię kocham…”). Z drugiej strony upokorzenie, ciągłe przepraszanie i kajanie się wywołuje u tej drugiej, winnej strony bunt. Bunt przeradza się we frustrację i problem gotowy!
Jeśli obie strony trwają w takim ambicjonalnym uporze i żadna nie jest skłonna do ustępstwa, to taki związek prędzej czy później rozpadnie się, bo nie pozostanie w nim już nic poza złością i pretensjami.
Masz za małego
Trzecim, z najczęściej spotykanych przez seksuologów zachowań ambicjonalnych są sytuacje upokorzeń seksualnych.
Co to oznacza? Oczywiście różne sytuacje w stylu „moja poprzednia dziewczyna, to robiła…, a ty nie chcesz!”, „jesteś do niczego w łóżku”, „masz za małego”, „jesteś zimna”, „mój poprzedni chłopak…”. Jako upokorzenie seksualne może być również odebrane zachęcanie do zwiększenia wiedzy o sztuce miłosnej poprzez natarczywe namawianie do odpowiednich lektur.
Niezbyt pozytywne emocje wywołuje również odmowa seksu bez podania przyczyny lub ograniczenia się do oświadczenia - „bo nie chcę”.
Urażenie ambicji często wiąże się z wycofaniem z kontaktów seksualnych, obrażeniem się i unikaniem rozmów. Czasem nawet może się skutkować próbą wywołania niepotrzebnej, pustej zazdrości poprzez demonstrowanie zainteresowania kimś innym. Jeżeli oboje partnerzy mają podobny poziom ambicji, to bardzo łatwo o rozpad więzi między nimi.
Jedyna rada to zapomnieć o swoim ego, schować dumę do kieszeni i ratować związek. A jeśli się nie da, bo nasza duma jest zbyt duża, pozostaje tylko poszukanie kogoś, kto jest bardziej skłonny do kompromisów.


