|
07 października 2010
Seksualność małego człowieka budzi się już w wieku przedszkolnym i chyba ideałem by było, gdyby tego tematu nie lekceważyli dorośli, ale pomagali, wyjaśnieniami, odpowiadając na „natrętne” pytania malucha w sposób przez niego zrozumiały. Maluchom często nie wystarcza wiedza, że tatuś ma co innego niż mamusia, oni to i bez nas wiedzą, chodząc do przedszkola.
Oczywiście wiedza, przekazywana małym dzieciom musi się ograniczać do takiej, którą będą mogli udźwignąć, ale też musimy pamiętać, by ich pytania nie pozostawały bez odpowiedzi. Wiązać się z tym może niechęć słuchania i pytania wieku dojrzewania, kiedy to wiedza rodziców i ich pomoc merytoryczna jest niezwykle potrzebna. Nie nakładajmy klapek na oczy, kiedy nasze pociechy kończą naście lat, nie pozostawiajmy edukacji seksualnej szkole i kolegom.
O ile z kilkulatkami rozmowy o seksie mogą być przyjemne i zabawne, o tyle dekadę później już stają się trudniejsze. Dlaczego rodzice nie chcą rozmawiać z nastoletnimi dziećmi? Wielu z nas nie widzi takiej potrzeby, gdyż… traktują swoje pociechy jako maleńkie dziewczynki w podkolanówkach, które nie powinny wiedzieć nic o tych brzydkich sprawach, którymi zajmują się dorośli. Przyznanie się do tego faktu przed samym sobą może pomóc zarówno nam samym jak i dziecku, które będzie wdzięczne za udostępnienie mu wszelakiej wiedzy na temat seksu, wiedzy, którą przekaże mu mama lub tata, czyli osoba najbliższa, najukochańsza, której mimo możliwego buntu wieku dojrzewania, ufa się bezgranicznie. A może właśnie nie rozmawiamy ze zbuntowanymi nastolatkami, bo nie chce nas słuchać, bo nie uważa nas, rodziców, za autorytet? Oczywiście wszystko to są pozory, przypomnijmy sobie jak to było słuchać się rodziców, kiedy buzowały hormony? Pamiętamy? No właśnie, najbardziej zbuntowany nastolatek, kiedy go ładnie poprosimy usiądzie i nawet jeśli będzie słyszał co piąte nasze słowo, to jednak w sytuacji, kiedy będzie musiał się zastanowić i podjąć odpowiednią decyzję, może sobie przypomnieć co np. na temat antykoncepcji mówiła matka czy ojciec.
Próbujmy, drodzy rodzice, nie chowajmy się za ładną i wygodną wymówką „on i tak mnie nie słucha”. A kiedy już nawiązaliśmy dialog z pociechą, która nadstawia uszu i chłonie wiedzę, nie opowiadajmy o pszczółkach i kwiatkach. Opowiedzmy o sobie, o tym jak to było z nami. Przedstawmy dzieciom całą wiedzę na tematy najważniejsze: pierwszego razu, antykoncepcji, higieny, chorobach wenerycznych. Nie bójmy się, że jeśli dziecko w wieku czternastu lat usłyszy od matki o pierwszym razie, to pobiegnie do kolegi czy koleżanki, by zrobić to, o czym mówiła mama! Dziecko, które ma wiedzę, rozważniej podchodzi do decyzji w sferze seksu.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.