|
06 września 2010
Redakcja OniOna rozmawia z terapeutką Anetą Boryczko.
ROZMOWA
OniOna: Czy młodzi ludzie zastanawiają się jeszcze nad tym, czym jest cnota?
AB: Czym jest cnota? - bardzo dobre pytanie – sądzę, że jest kluczem do całej naszej rozmowy. Unaukowienie naszego świata sprawiło, że cnota często postrzegana jest przez nastolatki (i nie tylko) w kategoriach czysto biologicznych, fizycznych. U dziewcząt jest to bardziej dosłowne i ogranicza się do błony dziewiczej, czyli cienkiego fałdu błony śluzowej, tuż przy wejściu do pochwy. U chłopców nie ma takiego fizycznego dowodu dziewictwa, czy też cnotliwości, co – być może – jest jednym z powodów znacznie większego przyzwolenia na zachowania seksualne dla osób tej płci.
OniOna: Czyli cnota jako przedmiot?
AB: Tak, coś w tym rodzaju. Jest też druga opcja: cnota jako najwyższa wartość – niestety, często wraz z obarczeniem ciężarem grzechu i złej opinii za jej utratę.
OniOna: Która z tych opinii jest częściej spotykana wśród nastolatków?
AB: Raczej pierwsza. Z drugą najczęściej spotykają się w kościele i na lekcjach religii, a coraz więcej nastolatków rezygnuje z uczestnictwa w nich już w okresie gimnazjum.
OniOna: Czyli gubi się równowaga, a cnota zaczyna być traktowana jak rodzaj zbędnego balastu?
AB: Tak bywa, kiedy widzi się tylko skrajności, a nie dostrzega całej gamy innych zachowań. Te dwie opinie biorą pod uwagę tylko fizyczność, intelekt i ducha, a człowiek ma przecież również emocje i całą rzeczywistość relacji interpersonalnych.
OniOna: Dużo mówi się o tym, że obniża się wiek, w którym nastolatki rozpoczynają współżycie seksualne. Co o tym sądzisz?
AB: Wysunę taką tezę, że pojawiają się wśród młodzieży dwie sprzeczne tendencje i one wyznaczają skrajności. Jedna, którą wciąż – świadomie czy nie - lansują media, to chęć do szybkiego pozbycia się cnoty, bez zwracania uwagi na to, w jaki sposób i z kim się to robi. Zwłaszcza dla osób z tej grupy cnota jest przeszkodą. Taki pogląd może mieć co najmniej dwa źródła: są osoby, które nie wynoszą żadnych wzorców z domu, dla których na porządku dziennym jest przedmiotowe wzajemne traktowanie się – znacznie częściej występuje u chłopców. Drugie źródło to brak poczucia własnej wartości – to dotyczy częściej dziewczyn, które chcą „to” zrobić dla chłopaka, bo wierzą, że wtedy staną się atrakcyjniejsze, a jednocześnie bardziej kochane. Z drugiej jednak strony – wbrew obiegowym opiniom - coraz więcej nastolatków zaczyna traktować cnotę jako zaletę. I jest to również trend, który po części przyszedł do nas z Zachodu. Do obu tych skrajnych grup należy pewna ilość nastolatków, a cała reszta mieści się gdzieś na skali pomiędzy.


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.