24 lutego 2011
Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że mówienie o seksie prowadzi do wcześniejszego podejmowania współżycia. W Polsce nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, żeby nie prowokować młodzieży, tymczasem prawie połowa młodych Polaków mówi, że uprawia seks bez żadnych zabezpieczeń.
Podeszli na palcach kilka kroków i zobaczyli chłopaka z dziewczyną. Leżeli obok siebie. Dziewczyna oparła swoją głowę o ramię chłopaka i przytuliła się do niego całym ciałem. Leżeli zmęczeni miłością i upałem, byli młodzi i ładni oboje — jedno ciemne, drugie jasne. Sukienka
dziewczyny była uniesiona; miała długie, mocne brązowe nogi. (…)
— Ja już wiem — powiedział Maliszewski. — Przypomniało mi się. On tak jej mówił, że jak on ją tego, to będzie ich pierwszy krok w chmury. On to mówił, tylko że do wiersza. A ona tylko: "Boję się. Boję się" i płakała.
— Może się bała bólu?
— Nie myślę — rzekł Maliszewski. — Nie myślę, żeby się bała bólu. To przychodzi potem. Życie, inni ludzie, plotka. Ale ten pierwszy raz, to naprawdę jak w chmurach. Zakochani niczego nie widzą.
— My też? — zapytał Heniek.
— Oni teraz już nie będą się kochać — powiedział pan Gienek. — Ja sam wiem, że jakby mnie coś takiego spotkało, to bym już potem nie kochał dziewczyny. Zmarkotniał nagle: znów ssała go pustka. Wyszli z ogródków i znów szli ulicą.
— Nie — powiedział Heniek. — Oni już teraz nie będą się kochać. Mnie też spotkało kiedyś coś takiego. I nie kochałem już potem tej dziewczyny.
(Marek Chłasko, Pierwszy krok w chmurach)
Ludzie, którzy czegoś nie rozumieją, boją się i wstydzą, ci ludzie ośmieszają, ranią lub negują. Nie potrafią porozmawiać szczerze o problemie, zamiast tego starają się zamaskować swoje uczucie obojętnością lub nawet agresją. Tak znaczna część Polaków reaguje na hasło „seks”. Pojawia się obawa, że młodzież zostanie sprowokowana do działania, bo przecież „jak się zacznie mówić to oni zaczną o tym myśleć” i jeszcze, nie daj Boże, działać…
- Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że mówienie o seksie prowadzi do wcześniejszego podejmowania współżycia - zapewnia Prof. Violetta Skrzypulec-Plinta. Nastolatkom zdaniem profesor można w prosty sposób wyjaśnić, dlaczego warto poczekać z seksem: bo uczucie będzie większe, a seks przyjemniejszy; bo nie pomylisz chemii z uczuciem; bo seks to naprawdę ważna sprawa; bo seks na pierwszej randce może dodać ci skrzydeł, ale może też zmarnować ci życie.
Nabieranie wody w usta i udawanie, że problem nie istnieje zdecydowanie dz
iała na szkodę młodych ludzi. Problemy, które zostają przemilczane nie znikają. Odbijają się czkawką w szatniach po WF-ie, kiedy kolejna nastolatka rodzi dziecko, kiedy kraj obiega wiadomość o nowym rekordzie, bo 12-latka zaszła w ciążę. Wtedy wszyscy biją na alarm, pytając dlaczego szkoły nie prowadzą rzetelnej edukacji seksualnej a rodzice nie rozmawiają ze swoimi dziećmi. Niestety po kilku dniach dramatyczną historię zastępuje inny skandal, a sytuacja w kraju pozostaje bez zmian.
Tymczasem powinniśmy zacząć słuchać młodych ludzi - połowa z nich bowiem przyznaje się uprawiania seksu bez zabezpieczenia. Znaczna część stosuje metody antykoncepcyjne podobne do pędzelkowania pochwy octem, płukania Coca-Colą, wtykania korka od wina (polecamy artykuł „Zakorkowana pochwa”) .
Według badań prof. Barbary Woynarowskiej z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego z 1998 r. :
38 proc. piętnastolatków i 23 proc. piętnastolatek przyznało się, że pierwszy stosunek seksualny mają już za sobą. Wśród siedemnastolatków o tym, że uprawiali już seks, mówili co drugi chłopak i co trzecia dziewczyna.
Prof. Violetta Skrzypulec-Plinta przypomina, że ponad 80 proc. ciąż u kobiet poniżej 20. roku życia jest nieplanowana. Skutkiem wczesnej inicjacji seksualnej są także coraz częstsze u młodych ludzi infekcje przenoszone drogą płciową. Dzieje się tak m.in. dlatego, że młodzież prawie nic nie wie o seksie.
Najnowsze badanie GFK na zlecenie firmy Bayer potwierdza obawy środowiska naukowego. W przedziale wiekowym 12-15 lat w Polsce do uprawiania seksu przyznaje się 12 proc. osób (na świecie 16 proc.), w przedziale 16-17 lat pierwszy stosunek miało już za sobą 33 proc. (na świecie 26 proc.), a do pierwszego stosunku w wieku 18-19 lat przyznało się 19 proc. osób (na świecie 13 proc.).
Prawie połowa młodych Polaków mówi, że uprawia seks bez żadnych zabezpieczeń. Aż 37 proc. twierdzi, że wcześniej o tym nie pomyśleli, a gdy zdarzyła się okazja odbycia stosunku, "metoda antykoncepcyjna nie była akurat dostępna", 15 proc. kompletnie o antykoncepcji zapomniało, 6 proc. stwierdziło, że "po co, skoro nie było ryzyka zajścia w ciążę", a 11 proc., że "po prostu nie lubi antykoncepcji". Aż 10 proc. przyznaje, że nie stosowało antykoncepcji, bo byli tak pijani, że w ogóle niewiele pamiętają. Sporym zaskoczeniem jest, że to głównie mężczyźni myślą o antykoncepcji na pierwszej randce (aż 56 proc.). Tylko 10 proc. dziewcząt zaprząta sobie tym głowę. Co czwarta młoda Polka jest przekonana, że pewnie zabezpieczy się jej chłopak.
Aż 90 proc. młodzieży uważa, że najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym jest prezerwatywa. Na drugim miejscu wymieniają tabletki antykoncepcyjne i tzw. tabletkę po. Na stosunek przerywany jako skuteczną metodę zapobiegania ciąży wskazuje w Polsce aż 25 proc. młodych ludzi. Aż 11 proc. sądzi, że nie można zajść w ciążę podczas okresu, a 4 proc. wyraża przekonanie, że od niechcianej ciąży uchroni wzięcie kąpieli po stosunku lub uprawianie seksu w wannie. 3 proc. zaleca płukanie pochwy... coca-colą.
Kto wybiera miejsce, w którym ma dojść do zbliżenia? Inicjatywę dziewczęta oddają partnerom. Co czwarta sądzi, że o tym, gdzie będą się kochać, powinien zadecydować chłopak. W tej kwestii panowie są zgoni z paniami i podejmują wyzwanie - tylko 6 proc. przyznało, że decyzja powinna należeć do kobiety.
Kto powinien zrobić pierwszy krok? Aż 35 proc. mężczyzn odpowiada, że to oni inicjują zbliżenie. Tylko 8 proc. dziewcząt uważa, że to one powinny zachęcić do seksu, ale aż 53 proc. respondentów twierdzi, że powinna to być wspólna decyzja. To tylko deklaracje, bo ponad połowa dziewcząt wciąż czeka, aż pierwszy krok zrobi chłopak.
Edukacja seksualna w Polsce ciągle jeszcze napotyka na moralne opory, niechęć, obawy. Wiedzy do życia w rodzinie uczy albo katechetka, albo osoba z przypadku. Tylko w nielicznych szkołach takie zajęcia są prowadzone przez fachowców. A przecież matematyki czy angielskiego nie uczy przypadkowy nauczyciel. Ani rodzice, ani dyrekcja nigdy nie wyraziliby na to zgody. Ale nie dbamy o to, żeby nasze dzieci nie uczyły się z postów podejrzanych forów internetowych, nie wzorowały na filmach porno, w końcu nie uczyły się na własnych błędach, bo nie w szkole zamiast lekcji edukacji seksualnej była dodatkowa lekcja polskiego przed maturą.
Źródło: gazeta.pl

