(4 głosów, średnia ocena 4.00 na 5)
punkt-g Wszyscy wiemy, że prawidłowa stymulacja stref erogennych, czyli najbardziej wrażliwych obszarów ciała człowieka, wyzwala podniecenie seksualne i ochotę na seks. Wiemy też, że celem stosunku jest nie tylko zaspokojenie seksualne, ale przede wszystkim osiągnięcie maksimum spełnienia, do którego mamy pełne prawo, i do czego wszyscy nieustannie dążymy

Wszyscy wiemy, że prawidłowa stymulacja stref erogennych, czyli najbardziej wrażliwych obszarów ciała człowieka, wyzwala podniecenie seksualne, i ochotę na seks. Wiemy też, że celem stosunku jest nie tylko zaspokojenie seksualne, ale przede wszystkim osiągnięcie maksimum spełnienia, do którego mamy pełne prawo, i do czego wszyscy nieustannie dążymy. Wiele miejsc erogennych doskonale znamy, inne zaś, wciąż nieodkryte pozostają dla nas tajemnicą. Jednym z obszarów szczególnie wrażliwym na dotyk, który wciąż stanowi zagadkę, i wywołuje spore zamieszanie jest punkt Gräfenberga, czyli punkt G, nazwany tak od pierwszej litery jego odkrywcy. Chociaż pierwsze wzmianki o jego istnieniu pojawiły się ponad 60 lat temu, w środowisku współczesnej seksuologii spór o to czy rzeczywiście istnieje, czym w istocie jest, i jaką pełni rolę w życiu erotycznym kobiety, toczy się do dzisiaj.

Według jednych specjalistów punkt G bezdyskusyjnie istnieje, choć spekuluje się, że niestety nie wszystkie kobiety ten „magiczny" obszar posiadają. Inni zaś nazywają go „ginekologicznym UFO" stanowczo zaprzeczając jakoby taki punkt znajdował się w ciele kobiety. Istnieją także zwolennicy teorii, iż punkt G jest kobiecym odpowiednikiem prostaty, wytwarzającej ejakulat. Jak widać „Magiczny" punkt stał się nie lada problemem badawczym, a sprawcą całego zamieszania jest niemiecki lekarz Ernst Gräfenberg.

punkt-g

To on w 1950 roku dokonał odkrycia punktu G, czyli miejsca w pochwie, o dużej liczbie zakończeń nerwowych, naczyń krwionośnych, i gruczołów, którego stymulacja, a dokładniej ucisk prowadzi do silnego orgazmu, a nawet kobiecej ejakulacji. Swoje odkrycie oparł na relacji kobiet, które wyczuwały podczas podniecenia seksualnego w pochwie niewielkie pulsujące zgrubienie. Czy Gräfenberg miał rację, i istnieje epicentrum rozkoszy, zwane punktem G? A może jest tylko autosugestią kobiet, istniejącą jedynie w ich wyobraźni? W ciągu ostatnich 50 lat punkt ten został zdefiniowany i dokładnie opisany, wciąż jednak brak szczegółowych badań anatomicznych, potwierdzających lub wykluczających jego istnienie. Pomimo, że wszystko co do tej pory wiemy to tylko przypuszczenia, i nie zostało do końca rozstrzygnięte, nic nie stoi na przeszkodzie by pobawić się w odkrywców i owego punktu poszukać, a przy tym dowiedzieć się więcej o swoim ciele.

Punkt G jest niewielkim gąbczastym twardym wzniesieniem, o chropowatej strukturze i powierzchni około 1-2 centymetrów kwadratowych w stanie spoczynku, o kształcie przypominającym ziarno fasoli. W rzeczywistości jednak wielkość, kształt, jak i położenie są różne dla każdej kobiety. Ustalono, iż punkt G znajduje się w okolicy cewki moczowej, w przedniej ścianie pochwy, około 3 - 5 cm od jej wejścia, czyli odległości odpowiadającej długości palca. I to właśnie palcem najlepiej posłużyć się podczas poszukiwań, wprowadzając do pochwy lekko zgięty, skierowany ku górze, tak by jego czubek masował przednią ścianę pochwy. Jako że przednia ściana pochwy sąsiaduje z cewką moczową pobudzenie punktu G może wywołać uczucie parcia na mocz, dlatego ważne jest, aby przed stymulacją opróżnić pęcherz.

Chociaż znana jest jego przybliżona lokalizacja, to w praktyce odnalezienie punktu G wcale nie jest łatwym zadaniem. Można go bowiem wyczuć w pochwie jedynie w chwilach silnego podniecenia seksualnego – wówczas powiększa się nawet dwukrotnie, i lekko pulsuje, a tuż po orgazmie całkowicie zanika, lub jest bardzo słabo wyczuwalny. Poszukiwań nie ułatwia też fakt, że punkt G lubi „wędrować" przesuwając się lekko w prawo, lewo, dół lub w górę.

Kiedy punkt zostanie zlokalizowany palpacyjnie, warto poszukać z partnerem takich pozycji, w których penis uderza w górną ściankę pochwy, np. pozycja „od tyłu", lub „na jeźdźca". Umożliwi to optymalną stymulację punktu G, i dostarczy nowych ekscytujących doznań. Jeśli jednak mozolne poszukiwania nie zakończą się sukcesem, i punkt G nie zostanie odnaleziony, pamiętajmy, że istnieje wiele innych ośrodków rozkoszy kobiety, których odkrywanie wspólnie z partnerem pozwali osiągnąć seksualne spełnienie. Brak punktu G, wokół którego wciąż istnieje przecież wiele niepewności, nie świadczy o niedoskonałości kobiety i nie może być traktowany, jako wada.

Dodaj komentarz

bt-subskrybuj

Redakcja On i Ona

Katarzyna Stamatel
Email

Komentarze i pytania czytelników:
redakcja@oniona.info

Eksperci On i Ona

Bianca Beata Kotoro
Psycholog społeczny,terapeuta seksuologiczno-kliniczny

Arkadiusz Bilejczyk
Psycholog, seksuolog kliniczny

dr Ryszard Rutkowski
lekarz ginekolog, specjalista edukacji seksualnej

Katarzyna Kądziela
Certyfikowana Specjalistka i Konsultantka
w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie

Prof. dr hab. n. hum. Zbigniew Izdebski
Pedagog, seksuolog, doradca rodzinny

web design jacewicz