(1 głos, średnia ocena 4.00 na 5)

iStock__Igor_Prole

Co właściwie powoduje, że nagle do tej, a nie innej osoby czujemy to coś? Pary zapewne pamiętają, natomiast single zastanawiają się w jakich okolicznościach można spotkać swoją drugą połówkę. Jak naprawdę się poznajemy?

Czy uczucie przyjdzie niespodziewanie, jak uderzenie gromu, czy raczej będzie owocem długiego procesu poznawania się nawzajem? Zarówno życie, jak i nauka, dostarczają nam wielu przykładów tego, jak dobieramy się w pary.

 Związki karmiczne

Wiele osób (zwłaszcza kobiet) wierzy w istnienie tej wymarzonej ”drugiej połówki”. Wierzą one, iż tzw. ręka przeznaczenia skieruje nas ku sobie. Teoretycy, zajmujący się zagadnieniami karmy, twierdzą, iż istnieje ktoś taki, jak „duchowy partner”(przytaczając tu kwestię reinkarnacji - wg której ta osoba towarzyszyła także w poprzednich wcieleniach).

Teorie związków karmicznych w ten sam sposób mówią, iż wielu ludzi z poprzednich żyć spotykamy na nowo, aby dokończyć jakieś niezrealizowane w poprzednich żywotach cele. Gdy spotykamy duchowego partnera, połączy nas przede wszystkim miłość romantyczna. Będziemy mieli wrażenie wzajemnego dopełniania się, poczucie nierozerwalnej więzi i przekonanie, że razem pokonamy wszelkie przeciwności. Prawie jak bajka?

I tu pewnie znajdą się głosy sprzeciwu - nie ma żadnej ponadczasowej miłości, jest tylko chemia, czyli na przykład...

Feromony

Te lotne środki chemiczne, odpowiednie dla danego gatunku, poprzez działanie na stan umysłu, wpływają na komunikację osobników, a także wybór partnera. Często od nich zależy, czy dana osoba wzbudzi w nas pożądanie i namiętność, czy raczej niechęć. Feromony są niewyczuwalne dla naszego węchu i dopiero specjalny ośrodek (Lemieszowy) w nosie je wyłapuje i przekazuje do części mózgu odpowiedzialnej za nasze reakcje. Wszystko to odbywa się poza naszą świadomością, co może tłumaczyć, dlaczego do pierwszy raz widzianej osoby pałamy sympatią i zaufaniem.

Feromony znajdują się w większości wydzielin naszego ciała. Niestety, ze względu na większą higienę i stosowane środki chemiczne, takie, jak balsamy czy dezodoranty, feromony są tłumione. Dlatego też rynek ich syntetycznych odpowiedników wciąż się rozwija. Cieszą się one ogromnym powodzeniem, zwłaszcza u płci męskiej.

O ile feromony (te naturalne jak i syntetyczne) mogą modulować nasze postrzeganie i odbiór drugiej osoby, to z pewnością nie spowodują, że zapałamy od razu do niej ogromną namiętnością. Z pewnością są one dobrą metodą, ale tylko na pierwsze minuty znajomości.

Omawiając temat z punktu widzenia naszej cielesności, warto jeszcze przytoczyć, jakie figle potrafi spłatać nam nasz organizm. A dokładniej – jak pobudzenie w naszym ciele wpływa na to, jak postrzegamy innych. Ciekawe badanie na ten temat przeprowadzili w 1974 roku Donald Dutton i Art Aron .

W eksperymencie mężczyźni mieli przechodzić przez most. Podzielono ich na dwie grupy. Ci z pierwszej przechodzili po stabilnym, ”bezpiecznym” moście, a ci z drugiej po mniej bezpiecznym, linowym. Na końcu mostu czekała ankieterka, z formularzami do wypełnienia, która oferowała swój numer telefonu w razie pytań dotyczących badania. Jak się okazało mężczyźni, którzy przechodzili po moście linowym częściej decydowali się zadzwonić. Co ciekawe, w toku dalszego badania, ocenili atrakcyjność dziewczyny wyżej niż ci z pierwszej grupy!

Czy to oznacza, że po gonitwie za uciekającym autobusem, gdy w końcu do niego wsiądziemy, na skutek pobudzenia emocjonalnego możemy zakochać się w pierwszej ujrzanej osobie? Nie do końca, ale ta teoria może tłumaczyć, dlaczego w stanie wzburzonych uczuć np. po rozstaniu, gdy pociesza nas 'dobry znajomy', zdarzy się, że spojrzymy na niego bardziej 'przychylnym okiem'. Stąd często słyszymy stwierdzenia „jak ja mogłam się z nim umówić”,” dlaczego dałam mu numer telefonu”, czy „gdzie ja miałam oczy”.

Tak oto, po omówieniu aspektu duchowego i cielesnego, przeszliśmy do podświadomości, czyli tego elementu, z którego działania nie do końca zdajemy sobie sprawę (albo tuż po jakimś fakcie).

Podświadomość i rodzinne relacje

To, że, mężczyźni mało ekspansywni zwykle szukają silnych i dominujących kobiet, czy dziewczyna, która wychowywała się bez ojca będzie zapewne szukać (podświadomie) starszego partnera, na pewno każdy słyszał. Ale, czy wiedzieliście, że kolejność w rodzeństwie ma wpływ na to, czy związek będzie udany, pewnie już nie. I tak, jeśli byliśmy starszym bratem lub siostrą, udaną relację stworzymy z osobami, które w swoich rodzinach należały do młodszego rodzeństwa. (czyli i vice versa - jesteście „młodsi”, to lepiej dogadacie się ze „starszymi”).

Dlaczego? Jak zakłada ta teoria, miejsce zajmowane wśród rodzeństwa rozwija pewne cechy charakteru, a także uczy postępowania z rodzeństwem, co przenosimy potem na nasze relacje z innymi. Zwykle ktoś, kto był starszą siostra czy bratem, został nauczony samodzielności, podejmowania decyzji i odpowiedzialności za młodsze rodzeństwo. Dlatego taka osoba lepiej dogada się z kimś, kto był ”niżej ”w rodzeństwie, gdyż w innym wypadku mogłoby dość do konfliktu charakterów, gdy dwie podobne osobowości będą chciały przejąć władzę czy nawzajem się sobą opiekować.

A co ze „średniakami” i jedynakami? Tutaj układ zależy od tego, czy było się samodzielnym czy raczej zależnym od rodziców i rodzeństwa.

Poruszając tematykę rodzinną, trudno nie przytoczyć znanej teorii, która zakłada, iż każdy nasz związek to powielanie modelu rodziców. Rodzic przeciwnej płci ma być tu wzorem partnera, jakiego będziemy szukać. A dokładniej - osoby z danym zestawem cech charakteru.

Dziecko obserwując mamę i tatę przyswaja pewne wzorce zachowań, które potem wykorzysta w swoim związku. Dlatego kobieta z domu, w którym mama wiodła prym i realizowała się także na gruncie zawodowym, będzie trudno odnaleźć się jako gospodyni domowej, bo nie tego się nauczyła z obserwacji rodziców. Dlatego też mężczyzna 'tradycjonalista' nie będzie dla niej tak interesujący, jak dla kobiety wywodzącej się z domu o tradycyjnym podziale ról. Jak zakłada teoria, osoby, które spróbują wyrwać się z rodzicielskiego modelu, biorąc partnera, będącego totalnym przeciwieństwem rodzica, mogą być skazane na niepowodzenie. Trudno im będzie odnaleźć się w relacji, jakiej nie były nauczone.

W życiu nie powinniśmy jednak kierować się wyłącznie - nawet najlepiej uzasadnioną - teorią, ani też ślepo podążać za naszym instynktem. Dokonując wyboru partnera trzeba umieć znaleźć złoty środek, nie wyłączać rozumu patrzeć w swoje i partnera serce.

 A. Radhovic

Komentarze  

 
+1 # Ciekawe...Mary sobota, 19 maja 2012
w jaki sposób ja się zakocham ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

bt-subskrybuj

Redakcja On i Ona

Katarzyna Stamatel
Email

Komentarze i pytania czytelników:
redakcja@oniona.info

Eksperci On i Ona

Bianca Beata Kotoro
Psycholog społeczny,terapeuta seksuologiczno-kliniczny

Arkadiusz Bilejczyk
Psycholog, seksuolog kliniczny

dr Ryszard Rutkowski
lekarz ginekolog, specjalista edukacji seksualnej

Katarzyna Kądziela
Certyfikowana Specjalistka i Konsultantka
w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie

Prof. dr hab. n. hum. Zbigniew Izdebski
Pedagog, seksuolog, doradca rodzinny

web design jacewicz