23 maja 2011
|
Czy drugi człowiek może stać się narkotykiem? Wydaje się to niemożliwe, a jednak. Istnieją osoby, które uzależniają się od obecności ukochanej osoby niczym wampir od ludzkiej krwi...Wówczas miłość, najpiękniejsze uczucie, jakie łączy dwoje ludzi, może być przyczyną bólu i cierpienia w sytuacji kiedy jedna ze stron kocha zbyt mocno. |
![]() |
„Jeśli chodzi o miłość nigdy nie może być mowy, by było jej zbyt za dużo”
Pierre Augustin Caron de Beaumarchais
Gdy kochamy za bardzo
Nałogowiec Kochania to osoba, która obsesyjnie oddaje się drugiej osobie – poświęca jej swój czas, troskę, ceni ją bardziej od siebie. Nie wyobraża sobie życia bez ukochanego, nie może przestać o nim myśleć, każdą wolną chwilę chce z nim spędzać, być w jego pobliżu, chce go dotykać, słuchać, rozmawiać z nim. Stawiając partnera na piedestale skupia na nim całą swoją uwagę. Zrobi wszystko, żeby go uszczęśliwić, zaniedbując własne potrzeby.
Im bardziej Nałogowiec Kochania idealizuje wizerunek partnera tym mocniej umniejsza własną samoocenę. Zaczyna obarczać go coraz większymi obowiązkami oraz realizacją swoich potrzeb i pragnień. Z czasem rodzi się w nim przekonanie, że partner ochroni go przed całym złem tego świata. Jednocześnie Nałogowiec Kochania oczekuje nieustannej akceptacji swojej osoby wynikającej z niskiego poczucia własnej wartości.
Fałszywe wyobrażenie o partnerze oraz stawianie przed nim wygórowanych oczekiwań, którym nikt nie jest w stanie sprostać, doprowadza do narastania frustracji i urazy. Mimo jawnych sygnałów o zmianie relacji Nałogowiec Kochania zaprzecza im, wręcz je wypiera. Wzrasta jego próg tolerancji wobec negatywnych zachowań ukochanego.
Kiedy związek jest zagrożony chwyta się wszelkich możliwych sposobów takich jak: manipulacja i szantaż, żeby odzyskać kontrolę nad sytuacją i nie zostać samemu. Jednocześnie sam nie zdobędzie się na odwagę i nie zakończy znajomości. Czuje się jak schwytany w pułapkę, towarzyszy mu poczucie rozpaczy, rozczarowanie, depresja.
W momencie rozpadu związku Nałogowiec Kochania porzuca swój nałóg i zaczyna bardzo silnie odczuwać jego brak. Godzinami może snuć plany odwetu lub powrotu do partnera. Tak silne emocje mogą doprowadzić do załagodzenia bólu innym uzależnieniem. Może wejść w nowy związek, zaopiekować się dziećmi i od nich się uzależnić, zacząć pić, zajadać uczucia lub kupić mnóstwo nowych rzeczy.
Śpiąca Królewna i Książę z Bajki
Nałogowiec Kochania najbardziej obawia się porzucenia, dlatego jest gotowy zrobić wszystko, żeby tylko zatrzymać przy sobie drugą osobę. Im bardziej się boi tym bardziej zacieśnia znajomość, staje się zaborczy, chorobliwie zazdrosny, podejrzliwy. Owy lęk wywodzi się z dzieciństwa. Osoba uzależniona od miłości prawdopodobnie została porzucona w młodości oraz wyrosła w przeświadczeniu, że nie jest w stanie sama zatroszczyć się
o siebie. Dzieci doświadczając opieki i troski, odczuwają miłość, potwierdzającą, że są ważne, akceptowane i kochane, a to kształtuje w nich samooceną i poczucie własnej wartości.
Dzieciństwo Nałogowca Kochania przepełnione było bólem, cierpieniem, smutkiem, pustką. Wtedy to rodzi się potrzeba wypełniania owej pustki przez kogoś innego. W tym okresie dzieci mają tendencję do fantazjowania o bohaterach, którzy uratują ich z sytuacji w jakiej się zaleźli.
Małe dziewczynki marzą o rycerzu w lśniącej zbroi, który pokocha je i nada ich życiu sens. Niczym Śpiąca Królewna zaklęte w kryształowej trumnie czekają na Księcia, który jednym pocałunkiem przywróci je do życia.
Mężczyźni z kolei upatrują wybawiciela w nadopiekuńczych super-kobietach.
Z upływem lat Nałogowcy Kochania próbują przenieść dziecięce fantazje do swych związków, czemu sprzyja rozkwit literatury romansowej, filmów i piosenek miłosnych wywierających duży wpływ na ludzi.
Partner Nałogowca Kochania
Nałogowcy Kochania często wiążą się z określonym typem ludzi, zwanych Nałogowcami Unikania Bliskości. Jak sama nazwa wskazuje są to osoby, które świadomie unikają bliskości, która kojarzy im się z wykorzystaniem, przytłoczeniem, dlatego koncentruję całą swoją uwagę na zewnątrz związku, oddając się jakiemuś hobby lub nałogowi.
Nałogowiec Unikania Bliskości udziela o sobie tylko minimalną ilość informacji z obawy, że mogłyby być wykorzystane przeciwko niemu. Nie mówi o swoich potrzebach i pragnieniach, oczekując, że partner sam się ich domyśli. Otaczają się murem, który chroni i daje poczucie bezpieczeństwa, ale uniemożliwia zawarcie bliższej relacji. Nałogowcy Unikania Bliskości często bezgranicznie oddają się jakiemuś hobby, sportowi – nie ma w tym nic złego, dopóki nie jest kolejną formą unikania nawiązania bliższego kontaktu. Osoby te odznaczają się również silną potrzebą kontroli sytuacji, czy osoby z którą są pozornie związane.
To rodzina uczy nawiązywania i utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Więzi w rodzinie Nałogowca Unikania Bliskości są zazwyczaj bardzo silne, ale charakteryzuje je zbyt duża intensywność nazywaną potocznie omotaniem. W tej relacji rodzice odwracają role – narzucają na dziecko obowiązek opiekowania się, troszczenia się i wspierania dorosłych. Dziecko jest porzucone, ponieważ ma zaspokajać potrzeby własnych rodziców, ale nikt nie dba o jego potrzeby. W dorosłym życiu Nałogowiec Unikania Bliskości będzie wolał przelotne, bez zobowiązań znajomości od związków w których będzie musiał się zaangażować i otworzyć.
Jak wyjść z toksycznego związku?
To może wydawać się na początku niemożliwe. Jeśli nie czujecie się na siłach należy zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty. Wspólnie zmierzycie się z przeszłością, a później przeanalizujecie poprzednie związki oraz ten obecny. Nie można obarczać się o to jak zachowuje się partner. Miłość polega na dawaniu i otrzymywaniu. Następnym krokiem będzie praca nad sobą. Odbudowanie poczucia własnej wartości może zająć sporo czasu, ale warto go zainwestować, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi własne dobro.
Często zapomina się, że każdy może samodzielnie poszukiwać sensu życia, określać i zaspokajać swoje potrzeby czy pragnienia oraz rozwijać w sobie zdolność miłości własnej, samoobrony i samoświadomości. Nie potrzebuje drugiej osoby do poczucia się pełnowartościową osobą.
Jedyny sens, jaki może przedstawić nam druga osoba, to jej sens życia, do którego nie powinniśmy się dostosowywać. Tak samo jak nie powinniśmy próbować dopasowywać innych do naszej koncepcji sensu życia. Kochając siebie samego jesteś w stanie zadbać o siebie, zaspokoić swoje potrzeby, skupić się na swoim rozwoju emocjonalnym i duchowym, wziąć za siebie odpowiedzialność. Posiadając te umiejętności jesteśmy w stanie zbudować zdrowy związek, w którym poprzez miłość i troskę wspieramy partnera.
Marta Kammbach, na podstawie książki: Pia Mellody „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” wyd. Jacek Santorski &CO, 1992



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.