|
28 sierpnia 2010
Każda kobieta i każdy mężczyzna chce się podobać płci przeciwnej. To dlatego chodzimy do fryzjera, kosmetyczki i na solarium. Idąc ulicą każdy zwróci uwagę na ładną blondynkę, czy przystojnego, opalonego bruneta. Chcemy się podobać i może nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że nasz partner może to postrzegać w kategorii zdrady.
Zdrada jest pojęciem szerokim, nie polega tylko na stosunku seksualnym. Niektórzy za zdradę traktują „puszczenie oczka”, buziak w policzek, a nawet zwykłą rozmowę. Czasami przez flirt, powszechnie uważany za zabawę, może rozpaść się czyjś związek.
Flirtować można wszędzie: w parku, w kawiarni, ale najczęstszym miejscem flirtu są dyskoteki. Przychodzą tu nie tylko ludzie samotni - również ludzie, którzy szukają wrażeń, będąc niekiedy w stałym związku.
W znanym szczecińskim klubie spotkałam dwudziestopięcioletniego Kubę. Spytany o to, dlaczego przychodzi w takie miejsca sam, odpowiedział: „W moim związku nic się nie dzieje, więc czasami przyjdę tutaj, postawię drinka jakiejś ładnej dziewczynie, potańczymy i każdy wraca do domu. To chyba nie jest zdrada?” Ano właśnie, czy to nie jest zdrada?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie każdy z nas musiałby się zastanowić jaki zbiór uczynków postrzega w kategoriach zdrady i czy Kuba ma rację?
Niestety, przeświadczenie Kuby o braku zdrady w geście fundowania dziewczynie drinka i zabawiania jej przy barze nie jest odosobnione. Osób podobnie myślących jest o wiele więcej i nie są to jedynie mężczyźni. Badania wykazują, że to kobiety częściej szukają wrażeń w miejscach publicznych. Podczas gdy wedle stereotypu to mężczyzna chodzi na schadzki a kobieta siedzi w domu z dzieckiem.
W tym samym klubie, w którym spotkałam Kubę, postanowiłam przeprowadzić ankietę. Zapytałam się zarówno kobiet, jak i mężczyzn o ich własne sposoby na poderwanie przedstawiciela płci przeciwnej. Najczęstszą odpowiedzią mężczyzn było postawienie drinka a kobiet słodki uśmiech.
Flirt może być zabawą, gdy nie mamy złych zamiarów. Gdy założymy sobie, że może dojść do czegoś więcej niż tylko tańca, wtedy już nie możemy nazwać tego flirtem. W związku warto być szczerym i gdy wkradnie się do niego rutyna warto o tym porozmawiać z partnerem.
Oczywiście flirtują również tzw. single. Jest to ich sposób na miłe spędzenie wieczoru a może nawet poznanie przyszłego partnera, a gdy jednak między nimi nie ‘zaiskrzy’ poszukują dalej.
Flirt ma swoje dobre i złe strony. Tak więc trzeba być ostrożnym, żeby kogoś nie zranić a może nawet nie zepsuć czyjegoś związku. A jak Wy uważacie? Na odpowiedzi czekam w komentarzach.
Ten artykuł czytali

