|
01 października 2010
"20 proc. nastoletnich prostytutek w Polsce oferuje usługi seksualne w zamian za ubrania, modne gadżety czy bilety na koncerty."
Niektórych tak, niektórych nie. W zeszłym roku po premierze filmu Kasi Rosłaniec „Galerianki” zawrzało. I choć od premiery filmu upłynęło już sporo czasu, jednak wciąż przyciąga on sporo widzów. Na jednym z pokazów festiwalowych tego lata na projekcję „Galerianek” przyszło bardzo dużo osób starszego pokolenia. To właśnie ich zdziwienie filmem było kluczowym tematem do dyskusji. Obserwowaliśmy reakcje na film, po czym bardzo uważnie słuchaliśmy opowieści reżyserki jak powstały „Galerianki”: - Galerianki nie były moim pomysłem, zobaczyłam dokument o dziewczętach, które chodzą do centrów handlowych i sprzedają się mężczyznom za gadżety, ciuchy. Ten reportaż poruszył mną, stąd pomysł na pokazanie tego zjawiska szerszej publiczności. Przygotowując się do zdjęć, spędziłam wiele godzin na rozmowach z gimnazjalistkami, na forach internetowych, gdzie słyszałam rozmaite opowieści o takich dziewczynkach – opowiada Kasia Rosłaniec. – Najważniejszym problemem, który staje się często przyczyną do takich zachowań nastolatków jest brak uwagi i miłości ze strony dorosłych, rodziców, brak rozmów, nie tylko uświadamiania, ale zainteresowania życiem i uczuciami swoich dzieci, można to nazwać patologią, ale jest tak w 80% polskich domów, więc śmiało można powiedzieć, że żyjemy w kraju patologicznym.
W sieci dużo jest ogłoszeń dziewczyn, szukających sponsorów czy opiekunów. Szybki numerek za najnowszy gadżet czy ciuch markowej firmy to dla niektórych nastolatek droga ucieczki ze świata, który je otacza.
Może to być bieda, pijaństwo rodziców, bijatyki w domu, ale często po prostu brak uwagi ze strony dorosłych – alarmują psychologowie. W serwisie wiadomości24.pl poruszono także wątek galerianek z Lublina: Monika ma 15 lat. Podobnie jak jej rówieśniczki chodzi do gimnazjum. - Nie jestem taka, jak one - mówi - Jest galerianką. W tym, co robi, nie widzi nic złego. - To tylko interes - wzrusza ramionami. Takich dziewczyn jak ona w lubelskiej Plazie jest więcej.
Oglądając „Galerianki”, jak również omawiając to zjawisko kilkakrotnie przy debatach czy spotkaniach w szkołach, zastanawialiśmy się, czy reżyserka podejmując taki trudny temat i przedstawiając go w sposób niezwykle realistyczny, nie obawiała się zarzutów ze strony krytyków, mediów czy chociażby rodziców, iż film ten stanie się swoistą „ściągą” zachowań dla nastoletnich dziewczynek. Oto, co odpowiedziała nam na to pytanie reżyserka: - Nie bałam się, że zaczną mnie za to piętnować, bo film rzeczywiście bardzo realistycznie pokazuje życie „galerianek”. Jednak dziewczyny, które w jakiś sposób stykają się z takim zjawiskiem, doskonale wszystko wiedzą i uczyć ich nie trzeba, bo są bardziej wyedukowane. Chciałam, aby film poruszył, zastanowił, zmusił do tego, aby zobaczyć jak może się skończyć bycie „galerianką”, i co najważniejsze, co doprowadza te młode dziewczynki do takiego kroku. Co ciekawe, kiedy moja siostra była na jednym z pokazów filmu i udała się po projekcji do toalety, to zaobserwowała, jak nastolatki, które również oglądały ten film, wygłupiały się przed lustrem i wcielały się zupełnie na serio w role z filmu, utożsamiając się z głównymi bohaterkami.
Jak pisało Wprost statystyki podają, że 20 proc. nastoletnich prostytutek w Polsce oferuje usługi seksualne w zamian za ubrania, modne gadżety czy bilety na koncerty. Przeciętny wiek rozpoczęcia ‘kariery’ to 15 lat w przypadku dziewczyn i 14 lat u chłopców. Katarzyna Rosłaniec nazwała galerianki córkami kapitalizmu. Ich rodzice zatracili się w pogoni za samochodami czy pralkami, rzadko bywają w domu. A nikt inny nie wpoi dorastającym dziewczynom odpowiedniego systemu wartości – mówi reżyserka filmu. W efekcie żyją one w świecie pozbawionym uczuć, w którym liczy się wyłącznie chłodna kalkulacja.



Komentarze
to nie jest wypowiedz dziewczyny na forum, lecz jej opowiadanie...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.