(5 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
zima-niedobra-na-seks Wiadomo powszechnie, że kobiety i mężczyźni z krajów Południa mają większy temperament i są bardziej zmysłowi. Czy to temperatura otoczenia decyduje o naszym życiu erotycznym? Zima nie sprzyja erotyzmowi. Tylko polarne niedźwiedzie i foki kochają umizgi na śniegu.

W zimnym pokoju nie myślimy o tym, żeby zdjąć ubranie i paść sobie w ramiona, ale o tym, czym się przykryć, jak się ogrzać. Wyobraźmy sobie, co musiał przeżywać nasz pra-pra-pradziadek mieszkający w jaskini?!

Niestety, taki człowiek mieszkający z partnerką na drzewie lub w jaskini nie raz i nie dwa cierpiał z zimna. Nie w głowie mu były figle. Nic więc dziwnego, że przyrost naturalny praludzi był niewielki i bardzo powoli zasiedlali oni nowe tereny. Nie wiadomo, kiedy człowiek po raz pierwszy posłużył się ogniem. Uczeni sądzą, że dopiero od tego momentu rozpoczął się proces „uczłowieczania" się małpoluda i oczywiście co za tym idzie rozpoczęła się era rozwoju elementów seksualno-erotycznych!

Tak więc z nastaniem ognia w jaskini stało się bezpieczniej i... cieplej. Można było zdjąć futro. A bez futra partnerka stawała się znacznie atrakcyjniejsza. Przedłużanie gatunku przestało być wynikającym ze zwierzęcego popędu „obowiązkiem", a stało się przyjemnością. Przyjemność była rzeczywiście duża, skoro ówcześni artyści w pocie czoła rzeźbili w kamieniu figurki nagich i bardzo pulchnych kobiet. Obecność kobiety w życiu wspólnoty stała się ważna. Stała się ona „kapłanką domowego ogniska"

Czasy się zmieniały, zmieniały się obyczaje. Zaczęto budować domy, zaczęto je też ogrzewać. Początkowo służyło temu palenisko na środku chałupy, jednak z czasem bogate domy i pałace, a także „lepsze" domy publiczne zaczęły zaopatrywać się w  specjalny system ogrzewania. I tak zamiast niskiej „piwniczki" z ogniskiem zaczęto budować domy, w których przez kanały pod podłogą instalowano rury, którymi kierowano ciepłe powietrze. Rury prowadzono również w ścianach całego domu. Nic więc dziwnego, że począwszy od II w. Rzymianie, a zwłaszcza Rzymianki wpadają w niepohamowaną rozpustę.

Po upadku starożytnego Rzymu również jego techniczne osiągnięcia zostały zniszczone i szybko zapomniane. Główny nurt historii przeniósł się setki kilometrów na północ. Tu panował, tak jak i dziś, klimat znacznie mniej sprzyjający wygodnemu życiu i fizycznej miłości. Budowane z kamienia zamki były przeraźliwie zimne, szklane okna nie były jeszcze znane. Otwory okienne zatem zimą zasłaniano skórami, a i tak bez grubych, wielowarstwowych szat podbitych futrem nie dało się żyć. Starsi i bogaci utrzymywali w swoich zamkach młode kobiety, które ciepłem swoich ciał grzały panów.

Czy w panującym przez większą część roku zimnie życie erotyczne zanikło? Wręcz przeciwnie! Na szczęście istniały miejsca, gdzie nawet zimą były warunki sprzyjające miłości. Ponoć to Słowianie wymyślili saunę - pomieszczenie bez komina z kamiennym paleniskiem. Po wypaleniu się drewna zatykano otwór w dachu, a kamienie polewano wodą. Przyjemnie ciepłym miejscem była też łaźnia. Wbrew pozorom, ludzie średniowiecza bardzo dbali o higienę. Łaźnie istniały w każdej większej wsi i w każdym mieście. Korzystano z nich chętnie. Zwyczaje tam panujące mogłyby zadziwić, a nawet zgorszyć nas, żyjących na przełomie tysiącleci. W łaźniach na „służbie bywały często młode kąpielowe, nader biegłe i nader przystępne". Kąpiele odbywały się koedukacyjnie. Nie przywiązywano do tego znaczenia, czy kąpiący się są małżonkami czy nie. Dużą popularność zyskuje w owych czasach powiedzenie „nie ma to jak łaźnia na męki bezpłodności: czego nie da kąpiel, zrobi któryś z gości".

Podział, i tym samym koniec rozkoszy, przychodzi w XIV w., kiedy to następuje w łaźniach rozdział płci. A same łaźnie uznane zostają za siedlisko nierządu oraz wylęgarnię przestępstw kryminalnych. Krytykuje, a potem tępi je Kościół.

Kto wie, co stałoby się ze współżyciem i przedłużeniem gatunku, gdyby nie wynaleziono cegły! Właśnie dzięki niej, i lepszym piecom w strojach pojawiają  się  rozcięcia i ozdoby, choć nadal moda preferuje ubranie „na cebulkę".

I tak już zbliża się renesans. Okna domów i pałaców stają się większe, a obyczaje jeszcze bardziej swobodne. Pojawiły się nowe sposoby ogrzewania. Piece chlebowe znano już od czasów Sumerów. Któryś ze sprytnych mieszczan zauważył, że jego sąsiad, piekarz, nawet zimą może ubierać się w domu dość lekko. Dzięki zmianom w konstrukcji pieca i wykorzystaniu istniejących kominów dających dobry „ciąg" możliwa stała się budowa pieców kaflowych. Teraz ciepło było jeszcze długo po wygaśnięciu ognia. Pojawiają się stroje jeszcze bardziej odkryte, jak gdyby w Europie zmienił się klimat.

Ludzie renesansu umieli korzystać z tych zdobyczy. Traktowali seks podobnie do dobrej kolacji. W okresie pontyfikatu Aleksandra VI i Sykstusa VI (zleceniodawcy budowy i upiększenia Kaplicy Sykstyńskiej) nawet Kościół prowadził w Rzymie domy publiczne z siedmioma tysiącami prostytutek. Uzyskane pieniądze wspierały artystów.

Tymczasem Europa środkowa i północna pogrążyła się w purytańskiej nudzie zapoczątkowanej przez reformy Marcina Lutra. Czy to tylko reakcja na renesansową rozpustę? Przyczyną mogła być nadciągająca tzw. Mała Epoka Lodowa - znaczne oziębienie klimatu. W tej epoce Bałtyk zamarzał tak dalece, że podróżowano po nim konno i wozami do Szwecji, a na środku stawiano karczmy, w których posilali się podróżni. Czy jednak w domach nie może być cieplej? Ależ tak.

Centralne ogrzewanie, jakie znamy dziś, powstało prawdopodobnie w pierwszej połowie XVIII w. Pierwsi zaczęli stosować je Anglicy. Było to znów ogrzewanie powietrzne. James Watt, wynalazca maszyny parowej, wynalazł także cieszące się wielkim uznaniem centralne ogrzewanie parowe. Poprawa jakości pieców kaflowych spowodowała zmiany w obyczajach i strojach. Na przełomie XVIII i XIX w. panie zaczynają nosić zwiewne suknie z ogromnymi dekoltami. Bogaci na powrót zaczynają się kąpać. W łazienkach pięknych metres królewskich i kurtyzan, a także innych bogatych kobiet, jest ciepło. Do dobrego tonu należą długie kąpiele z dolewaniem gorącej wody przez służących. Powracają do łask różne wynalazki życia erotycznego. To prawdopodobnie wtedy staje się popularna „miłość francuska".

Mieszczańskie domy wyposażone są w piece kaflowe, ale opał staje się coraz droższy. Pojawia się węgiel, ale jego pierwsze użycie powoduje ofiary! Węgiel w nieszczelnych piecach z paleniskiem przystosowanym do spalania drewna wydziela trujący czad. Trzeba przerobić ruszty! Zmienić drzwiczki. Na domiar złego węgiel paląc się nieładnie pachnie. Drażni powonienie dam. Na drogie drewno nie stać niezbyt bogatych mieszczan, zresztą węgiel też nie jest tani. Oszczędzanie, w tym także oszczędzanie ciepła i „cnotliwe" życie stają się obsesją mieszczan. Mężczyźni uciekają z nudnych zimnych domów do lupanarów. Tam jest ciepło, jasno, wesoło i rozkosznie.

I tak marznąc zimą i cierpiąc upały latem, przeżywa ludzkość dwie wojny. Ars amandi rozwija się raz lepiej, raz gorzej. Pomaga dopiero... socjalizm i energia atomowa.

Opracowane w XIX wieku systemy centralnego ogrzewania nadawały się tylko do pojedynczych domów. Rozproszony system własności nie pozwalał na ogrzewanie całych miast. Dopiero w okresie powojennym w mieszkaniach europejskich pojawiło się centralne ogrzewanie z elektrociepłowni lub ciepłowni osiedlowych. Uruchomienie w drugiej połowie lat 50. elektrowni atomowych powoduje, że ciepła jest w bród. Moda przestaje być zależna od kaprysów klimatu. Nic więc dziwnego, że zmiany w ubiorach następują z ogromną szybkością.

Rewolucja seksualna spowodowana przez powszechnie panujące ciepło w naszych mieszkaniach prawdopodobnie jeszcze się nie zakończyła. Co prawda, kryzys energetyczny w połowie lat 70. spowodował troskę o przyszły komfort cieplny, ale dotyczył on głównie chłodu latem. Trzeba bowiem pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych więcej energii zużywa się na klimatyzację niż na ogrzewanie. Chwilowe zahamowania w rozwoju sztuki miłosnej mogą zatem tylko świadczyć o brakach naszej wyobraźni. Dopiero poważny kryzys paliwowy mógłby gwałtownie zmienić nasze nastawienie do seksu. Choć i w to trudno już dziś uwierzyć – nie ma przecież sytuacji bez wyjścia a z miłych rzeczy ciężko zrezygnować!

Komentarze  

 
0 # RE: Zima niedobra na seksAneta sobota, 19 maja 2012
Fajne :-) Najlepiej nie wychodzić spod kocyka czytając :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

bt-subskrybuj

Redakcja On i Ona

Katarzyna Stamatel
Email

Komentarze i pytania czytelników:
redakcja@oniona.info

Eksperci On i Ona

Bianca Beata Kotoro
Psycholog społeczny,terapeuta seksuologiczno-kliniczny

Arkadiusz Bilejczyk
Psycholog, seksuolog kliniczny

dr Ryszard Rutkowski
lekarz ginekolog, specjalista edukacji seksualnej

Katarzyna Kądziela
Certyfikowana Specjalistka i Konsultantka
w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie

Prof. dr hab. n. hum. Zbigniew Izdebski
Pedagog, seksuolog, doradca rodzinny