Zacznijmy od edukacji seksualnej w szkołach. Okazuje się, że w większości przypadków edukacją młodych ludzi zajmują się katecheci. Młodzież to komentuje jednym słowem: „nieporozumienie”
Według nich są to osoby, zupełnie nie przygotowane do dialogu na temat seksu. Zdarza się również, że zamiast przekazywać rzetelną wiedzę, katecheci narzucają młodzieży swoje poglądy, nierzadko pozbawione tolerancji wobec mniejszości społecznych.
Nauczyciele się tłumaczą: Nie mamy obowiązku mówić o seksie. Przedmiot, jaki znalazł się w szkołach to nie wiedza o seksie, ale przygotowanie do życia w rodzinie
Jak do życia w rodzinie przygotowuje szkoła? „Wychowania do życia w rodzinie uczy nas ... katechetka.
Nie chcę obrażać tutaj kogoś uczuć religijnych, ale uważam że tak nie powinno być. A chodzi o to że ta kobieta jest STRASZNA. Jest dobrze po pięćdziesiątce i mówi nam głownie o tym że np. od tamponów się umiera, że było wiele takich przypadków i radzi nam żebyśmy ich nie używały. Seks oczywiście tylko po ślubie i używanie wszelkich zabezpieczeń to ciężki grzech i żeby tego nie robić tylko prowadzić kalendarzyk małżeński
– zwierza się na jednym z portali dla młodzieży nastoletnia internautka. Dodaje również, że z tego powodu zrezygnowała z zajęć przygotowania do życia w rodzinie, mimo iż takie lekcje, pod warunkiem, że prowadzone rzetelnie i przez specjalistów są nastolatkom bardzo potrzebne. W odpowiedzi na powyższego posta, inna nastoletnia uczennica napisała: „Cóż, ja mam podobną katechetkę. Raz jej tekst z wdż (wychowanie do życia w rodzinie – przyp. redakcji) pojawił się nawet w gazecie. Według niej dzieci matek, które stosowały antykoncepcję są niekochane (albo ułomne), seks przed małżeński to dzieło szatana a zabezpieczenia to jego wymysł (sama ma 4 dzieci, z tego co wiem przypadkowych). Polska niestety w sprawach seksu jest bardzo uwsteczniona i konserwatywna. Każdy głos różniący się od ogółu klerykału (nawet głos duchownego) jest natychmiast zduszany. Nic na to nie poradzimy. Jedyne co możemy zrobić to wyciągnąć na takich zajęciach książkę lub choćby krzyżówkę i czekać na lepsze czasy.”
Wiedza katechetów nie zachwyca, nie cieszy też ich podejście do tematów związanych z seksem. A czy księża powinni wchodzić w dialog o seksie, edukować seksualnie? Jest to kwestia, budząca wiele kontrowersji w różnych grupach społecznych. Bardzo dużo jest głosów negatywnych. Księża, których obowiązuje celibat nie mają prawa nic o tym wiedzieć… A jeśli wiedzą to ciekawe skąd?! Jeden z internautów opowiada: „U mnie na religii ksiądz wciąż nawija o seksie… Przy czym potępia i wciąż obraża homoseksualistów, a pytając kogoś o zdanie jeżeli otrzyma odpowiedź tolerancyjną dla homo i bi to zaczyna się wściekać i każe iść sobie na etyk,ę a nie na religię”. Znany seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz również wypowiada swoje negatywne nastawienie do pogadanek księży na temat seksu: „Zakonnik ma prowadzić wykłady dotyczące seksu? To nienormalne. Jaką wiedzę o seksie może mieć ojciec żyjący w celibacie? To trochę tak, jakbym ja miał nauczać o prawdach wiary. To całkowite nieporozumienie”.



Komentarze
Ciekawe, ciekawe.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.